Audyt SEO strony internetowej - ręczna diagnoza i plan naprawczy
Masz ładną stronę, ale telefon milczy? Zainwestowałeś w nowy sklep, a sprzedaż stoi w miejscu? To znaczy, że Twój biznes ma niewidoczną blokadę. Moim zadaniem jest ją znaleźć i zdjąć.
Mój audyt to nie jest automatyczny raport wygenerowany przez darmowe narzędzie, który wypluwa błędy bez kontekstu. To manualna inżynieria wsteczna Twojego serwisu. Sprawdzam kod, strukturę i treści. Analizuję, jak Google widzi Twój biznes i, co ważniejsze, dlaczego klienci uciekają do konkurencji. Dostajesz diagnozę, a nie wróżbę.
Sygnały, że pora na audyt SEO
Zebrałem 6 sygnałów, po których poznaję, że strona ma problem niewidoczny z panelu. Audyt SEO nie jest dla każdego i nie zawsze - ale jeśli rozpoznajesz u siebie któryś z poniższych, to znak, że sam tego nie znajdziesz, klikając po narzędziach.
Spadek ruchu organicznego mimo publikacji nowych treści
Wrzucasz artykuły zgodnie z planem, a wykres w GSC idzie w dół. To zwykle nie jest problem contentu i trzeba spojrzeć szerzej.
Konkurencja wyprzedza Cię na frazach, które miały być Twoje
Twój produkt jest lepszy, treść też, a oni są wyżej. Coś technicznego blokuje sygnały, które powinny do Google docierać.
Core Update zabrał Ci ruch
Jeśli któryś miesiąc oznacza dla Ciebie minus trzydzieści procent w GA4, to nie zniknie samo. Trzeba zdiagnozować, co Google przestał uznawać za wartościowe.
Migracja domeny albo zmiana struktury adresów i pozycje nie wróciły
Trzy miesiące po migracji ruch dalej jest niższy niż przed. Najczęściej brakuje przekierowań, kanonicznych adresów albo całych mapowań starych URL.
Core Web Vitals świecą się na czerwono
Zgodnie z progami Google LCP powyżej 4 sekund na telefonie, INP powyżej 500 ms i CLS powyżej 0,25 to wartości słabe. Google zauważa to przed Twoimi klientami.
Ruch organiczny rośnie, ale konwersja stoi
To znak, że pozyskujesz złych użytkowników. Frazy, na które rankujesz, nie odpowiadają intencji zakupowej Twoich klientów.
Czego nie znajdzie darmowy skaner
Poniżej 6 problemów, które kosztują najwięcej, a w darmowym skanerze świecą się na zielono. Automat sprawdza odchylenia od reguł wpisanych w narzędzie na sztywno: brak opisu alternatywnego, za długi tytuł, wolne ładowanie. To realne błędy, ale rzadko one kosztują Cię klientów.
Dwie Twoje strony walczą o tę samą frazę. Skaner widzi dwie poprawne podstrony. Google widzi dwóch kandydatów i nie wie, którego pokazać, więc pokazuje słabszego albo żadnego. Wychodzi to dopiero przy zestawieniu zapytań z Search Console z konkretnymi adresami.
Strona jest dobra, ale odpowiada na inne pytanie. Masz rozbudowany wpis blogowy na frazę, na której w wynikach stoi dziesięć stron ofertowych. Tekst może być doskonały i nigdy tam nie wejdzie, bo Google na tym zapytaniu oczekuje czegoś innego. Żadne narzędzie tego nie zgłosi, bo trzeba obejrzeć SERP.
Treść, której robot nie widzi. Opisy dorysowywane po stronie przeglądarki, zakładki ładowane po kliknięciu, opinie wstrzykiwane skryptem. Dla użytkownika wszystko jest, dla części robotów strona jest pusta. Porównuję więc kod źródłowy z tym, co widać po wykonaniu skryptów.
Dane strukturalne poprawne składniowo, ale niezgodne z treścią. Walidator przepuści cenę 199 zł w kodzie, gdy na stronie widnieje 249 zł. Wyszukiwarka takich rozjazdów nie lubi i potrafi odebrać bogaty wynik bez żadnego komunikatu.
Rozjazd danych firmy między stroną a wizytówką. Inny numer telefonu, skrócona nazwa, stary adres w stopce. Każda z tych rzeczy z osobna wygląda niewinnie, a razem sprawiają, że algorytm nie scala Twojej firmy w jeden podmiot i nie ufa jej na tyle, żeby ją polecić.
Linkowanie wewnętrzne, które prowadzi donikąd. Bywa, że najmocniej podlinkowaną podstroną w serwisie jest polityka prywatności, a strona, która zarabia, ma dwa linki z bloga. Narzędzie policzy linki i nie powie, że rozdajesz moc niewłaściwym adresom.
Co obejmuje audyt SEO: 4 filary
Audyt SEO prowadzę w 4 filarach, bo przyczyna rzadko siedzi w jednym miejscu. Nie interesuje mnie tylko to, czy świeci się na zielono w narzędziach, tylko czy strona realizuje cel biznesowy. Szukam dziur, przez które uciekają Twoje pieniądze.
Techniczne SEO
Indeksacja i to, co realnie siedzi w indeksie, a nie tylko w mapie strony. Budżet indeksowania, prędkość i Core Web Vitals z danych o realnych użytkownikach, struktura adresów, przekierowania po migracjach, dane strukturalne, kody odpowiedzi serwera oraz dostęp robotów, łącznie z tymi od dostawców AI.
Ścieżka klienta i konwersja
Co widzi klient w pierwszym ekranie, czy wie, co ma zrobić dalej, ile pól ma formularz i czy da się zadzwonić jednym kliknięciem z telefonu. Sprawdzam też, które podstrony przyciągają ruch, a nie prowadzą do żadnego działania, bo tam najczęściej wycieka gotówka.
Treści i pokrycie tematyczne
Zestawiam zapytania z Search Console z konkretnymi adresami, żeby wyłapać kanibalizację i strony bez przypisanej roli. Sprawdzam dopasowanie do intencji na podstawie tego, co realnie stoi w wynikach, luki tematyczne wobec konkurencji oraz treści zbyt cienkie, żeby cokolwiek wygrać.
Linki i konkurencja
Profil linków przychodzących z oceną, czy nie ma tam śladów po poprzednich wykonawcach. Do tego linkowanie wewnętrzne, czyli komu oddajesz moc we własnym serwisie, oraz analiza tych konkurentów, którzy naprawdę stoją przed Tobą w wynikach, a nie tych, których uważasz za rywali w biznesie.
Warstwa, której nie ma w typowym audycie SEO
W każdym audycie sprawdzam 3 rzeczy, których typowy audyt SEO nie rusza: dostęp robotów AI do strony, cytowalność treści i spójność danych o firmie. Klienci coraz częściej pytają asystenta zamiast wpisywać frazę w wyszukiwarkę, więc to przestało być ciekawostką.
Zaczynam od dostępu. Każdy dostawca AI wysyła kilka różnych robotów i blokada jednego nie wyłącza pozostałych, więc sprawdzam to osobno dla każdego, na czterech warstwach naraz: robots.txt, nagłówki odpowiedzi, reguły CDN oraz filtry antybotowe na serwerze. Ta ostatnia warstwa jest najczęstszym winowajcą, bo nikt jej nie ustawiał z myślą o modelach.
Potem patrzę na treść pod kątem tego, czy da się z niej wyciąć samodzielny fragment. Model cytuje kilka akapitów, nie całą stronę, więc sekcja, która traci sens w oderwaniu od reszty, zostanie pominięta. To ten sam zabieg, który poprawia widoczność w klasycznych wynikach, tylko wymagany ostrzej.
Trzeci element to spójność danych o firmie między stroną, wizytówką i rejestrem, bo od niej zależy, czy algorytm potraktuje Cię jako jeden rozpoznawalny podmiot. Pełny pomiar obecności marki w modelach, czyli testowanie konkretnych zapytań w ChatGPT, Claude i Perplexity, prowadzę osobno w ramach pozycjonowania AI.
Co dostajesz
Dostajesz 7 elementów, uporządkowanych według tego, co realnie kosztuje Cię klientów. Nie zostawiam Cię z samą listą problemów - przy każdym punkcie widać, co naprawiamy dzisiaj, a co spokojnie poczeka miesiąc.
- →Dokument z diagnozą podzielony na cztery filary, z opisem każdego znaleziska i konkretnym adresem, którego dotyczy.
- →Priorytetyzowany plan naprawczy, gdzie przy każdym punkcie jest powód, spodziewany efekt i poziom trudności wdrożenia.
- →Rozdzielenie na to, co zrobisz sam, i to, co wymaga programisty, żeby plan dało się od razu przekazać dalej.
- →Mapę kanibalizacji, czyli listę podstron walczących ze sobą o te same zapytania, z decyzją, którą zostawiamy.
- →Gotowe fragmenty danych strukturalnych do wklejenia, jeśli audyt wykaże, że ich brakuje albo są niezgodne z treścią.
- →Porównanie z konkurencją z wnioskiem, gdzie masz realną szansę ich wyprzedzić, a gdzie nie warto próbować.
- →Omówienie na spotkaniu, żeby raport nie skończył jako plik, którego nikt nie otworzył.
Ile kosztuje audyt SEO
Rynek w Polsce rozciąga się od 0 zł za automatyczny skan do kilkunastu tysięcy złotych za pełną analizę dużego sklepu. Taka rozpiętość nie wynika z widzimisię, tylko z tego, że pod jedną nazwą sprzedaje się dwie zupełnie różne rzeczy.
Cenę podnoszą trzy rzeczy. Pierwsza to liczba podstron, bo przy tysiącu adresów problemy przestają być pojedynczymi błędami i stają się wzorcami do wykrycia. Druga to sklep, który dokłada warianty produktów, filtry i strony kategorii konkurujące ze sobą w wynikach. Trzecia to zakres, czyli czy zostajemy przy technice, czy wchodzimy w treści, linki i konkurencję.
Rynkowe widełki dla poszczególnych wariantów zestawiłem w poradniku o audycie strony internetowej, razem z tym, co realnie dostajesz w każdym progu cenowym. Warto go przejrzeć przed rozmową z kimkolwiek, także ze mną.
Radzę nie brać tych widełek za punkt odniesienia bez obejrzenia strony. Swoją wycenę podaję po obejrzeniu strony i krótkiej rozmowie o celu. Bez tego każda liczba byłaby zgadywaniem, a nie chcę wyceniać roboty, której zakresu jeszcze nie znam. Jeśli po tej rozmowie uznam, że audyt nie jest tym, czego teraz potrzebujesz, powiem to wprost.
Jak wygląda współpraca
Kontakt i brief
Opisujesz branżę, cele i to, co Cię niepokoi. Umawiamy się na półgodzinną rozmowę, żebym wiedział, czego szukać. Proszę o dostęp do Search Console i analityki, bo bez danych historycznych audyt jest o połowę słabszy.
Ręczna analiza
Przez 5-10 dni roboczych metodycznie przechodzę przez serwis: technika, treści, ścieżka klienta, linki, konkurencja, dostęp robotów AI. Narzędzia zbierają dane, wnioski wyciągam sam i każdy weryfikuję na stronie.
Raport i omówienie
Dostajesz priorytetyzowany plan naprawczy w PDF. Omawiamy go na spotkaniu: tłumaczę co, dlaczego i w jakiej kolejności naprawiać. Pytania po spotkaniu też wchodzą w cenę.
Czego audyt SEO nie obejmuje
Audyt to diagnoza, nie leczenie. Nie wdrażam zmian w jego ramach, bo to osobna praca i osobna wycena. Dostajesz plan w formie, którą da się przekazać deweloperowi albo wykonać samodzielnie, a jeśli wolisz oddać wdrożenie mnie, ustalamy to jako kolejny etap.
Nie obiecuję konkretnych pozycji po wdrożeniu rekomendacji. Wpływ mają aktualizacje algorytmu, ruchy konkurencji i historia Twojej domeny, czyli rzeczy poza moją kontrolą. Obiecuję natomiast, że przy każdym punkcie napiszę, czego się po nim spodziewam i na jakiej podstawie.
Nie robię audytu na ślepo, bez dostępu do danych. Sam widok strony pokazuje objawy, ale przyczyny siedzą w Search Console i analityce. Jeśli nie ma do nich dostępu, mówię o tym przed wyceną, zamiast dostarczyć raport oparty na domysłach.
Najczęstsze pytania
Czym różni się płatny audyt SEO od darmowego?
Darmowy audyt to raport z automatu: narzędzie skanuje stronę i wypisuje odchylenia od reguł, które ma wpisane na sztywno. Dostajesz listę bez kolejności i bez wiedzy o Twojej branży, bo skaner nie wie, kim jest Twój klient ani kto jest Twoją konkurencją. Płatny audyt robi człowiek, który czyta dane z Search Console, ogląda SERP na Twoje frazy i mówi, co naprawić najpierw. Największe problemy, jakie znajduję, to zwykle rzeczy, których żaden skaner nie zgłasza jako błąd.
Ile trwa audyt SEO?
Standardowy audyt zajmuje 5-10 dni roboczych, w zależności od wielkości serwisu. Dla małych stron do 50 podstron może być gotowy w 3-5 dni. Dostajesz dokument oraz omówienie wyników na spotkaniu, żeby raport nie skończył jako plik, którego nikt nie otworzył.
Ile kosztuje audyt SEO?
Rynek w Polsce rozciąga się od 0 zł za automatyczny skan do kilkunastu tysięcy złotych za audyt dużego sklepu. Cenę podnoszą trzy rzeczy: liczba podstron, obecność sklepu oraz zakres, czyli czy analiza obejmuje tylko technikę, czy także treści, linki i konkurencję. Wycenę podaję po obejrzeniu strony i krótkiej rozmowie o celu, bo bez tego każda liczba byłaby zgadywaniem. Widełki rynkowe zestawiłem w osobnym poradniku o audycie strony internetowej.
Czy audyt obejmuje widoczność w ChatGPT i AI Overviews?
Tak, w podstawowym zakresie - sprawdzam 3 rzeczy. Które roboty AI mają dostęp do strony, czy treść jest widoczna bez wykonywania skryptów i czy da się z niej wyciąć samodzielny fragment nadający się do zacytowania. Pełny pomiar obecności marki w modelach, czyli testowanie konkretnych zapytań w ChatGPT, Claude i Perplexity, to osobna usługa, bo wymaga wielokrotnego odpytywania i innego zestawu narzędzi.
Czy po audycie mogę wdrożyć zmiany samodzielnie?
Tak. Rekomenduję zacząć od punktów oznaczonych jako szybkie - plan naprawczy piszę tak, żebyś mógł przekazać go swojemu deweloperowi albo wdrożyć samodzielnie. Przy każdym punkcie jest powód, spodziewany efekt i poziom trudności, więc widać, co zrobisz sam, a co wymaga programisty. Jeśli potrzebujesz wsparcia przy wdrożeniu, mogę je przejąć w ramach stałej współpracy.
Czy audyt SEO sklepu internetowego wygląda inaczej?
Tak, w sklepie dochodzą 3 rodzaje problemów, których nie ma na stronie usługowej. Filtry i sortowanie potrafią wygenerować tysiące adresów o tej samej treści, warianty produktów konkurują ze sobą w wynikach, a kategorie bywają cieńsze niż pojedyncze karty produktów. Sprawdzam też zgodność ceny i dostępności w danych strukturalnych z tym, co widzi klient, bo rozjazd w tym miejscu potrafi wyciąć bogaty wynik w wyszukiwarce.
Czy audyt obejmuje też konkurencję?
Tak, analizuję 3-5 konkurentów, którzy realnie stoją przed Tobą na Twoich frazach, a nie tych, których uważasz za konkurencję w biznesie. To bywa rozczarowujące odkrycie: w wynikach często wygrywa portal albo katalog, a nie firma z Twojej branży, i wtedy strategia musi wyglądać inaczej.
Mam stronę na WordPress, Shopify albo własnym CMS. Czy to ma znaczenie?
Dla samej analizy nie, bo Google widzi HTML, a nie system zarządzania treścią. Różnica pojawia się przy wdrożeniu: na WordPressie większość zmian zrobisz wtyczką, Shopify daje mniej swobody w strukturze adresów, a własny CMS zwykle wymaga programisty. Uwzględniam to w planie, żeby rekomendacje dało się faktycznie wdrożyć.
Jak długo wnioski z audytu są aktualne?
Diagnoza techniczna trzyma się zwykle 6-12 miesięcy, bo fundamenty zmieniają się wolno. Wnioski o konkurencji starzeją się szybciej, nawet w kwartał, bo ich strategia może się zmienić. Po roku warto powtórzyć przynajmniej część techniczną i przegląd pozycji konkurencji.
Mam już agencję SEO. Czy audyt nie będzie konfliktem?
Nie. Z mojego doświadczenia audyt to drugie spojrzenie, a nie próba przejęcia klienta. Wskazuję, co zespół mógł przeoczyć, i przekazuję rekomendacje w formie, którą oni mogą wdrożyć. Zdarza się, że wynikiem audytu jest zdanie: robią dobrą robotę, problem leży poza SEO.
Co jeśli po audycie nie chcę współpracować dalej?
Bez problemu. Audyt jest zamkniętym produktem: dostajesz raport, omawiamy go i na tym kończymy. Nie ma tu haczyka w postaci raportu napisanego tak, żeby bez mojej pomocy nie dało się go wdrożyć.
Sprawdźmy, co blokuje Twój wzrost
Zamów audyt SEO i dowiedz się, ile klientów tracisz każdego dnia.
Zamów audyt SEO →